Są zawody, w których trudno po prostu zamknąć komputer i skończyć pracę.
Pacjent, którego historia nie daje spokoju. Rozmowa, która wraca wieczorem. Decyzja, którą jeszcze raz analizujemy w głowie. Człowiek, któremu nie mogliśmy pomóc tak, jak byśmy chcieli.
Lekarze, psychoterapeuci, psychologowie, pielęgniarki i inne osoby pracujące w zawodach pomocowych każdego dnia mają kontakt z emocjami, cierpieniem, bezradnością, odpowiedzialnością, a czasem również ze śmiercią.
Można kochać swoją pracę i jednocześnie być nią zmęczonym.
Można czuć ogromną satysfakcję z pomagania i jednocześnie mieć momenty, w których nie chce się już słuchać kolejnej trudnej historii.
To nie musi oznaczać, że wybraliśmy niewłaściwy zawód.
Pomagający też ma granice
W zawodach pomocowych łatwo przyzwyczaić się do tego, że własne potrzeby mogą poczekać.
Pacjent jest ważniejszy. Dyżur trzeba skończyć. Ktoś potrzebuje pilnej konsultacji. Kolejna osoba czeka pod drzwiami. Dokumentacja sama się nie zrobi.
W pewnym momencie może pojawić się przekonanie, że dobry specjalista powinien umieć to wszystko unieść.
Powinien być cierpliwy. Empatyczny. Dostępny. Spokojny. Skoncentrowany. Profesjonalny.
Najlepiej niezależnie od tego, co dzieje się w jego własnym życiu i ile trudnych historii usłyszał tego dnia.
Odporność psychiczna nie oznacza jednak niewyczerpanego zapasu sił.
„Przecież jestem do tego przyzwyczajona”
Człowiek potrafi przyzwyczaić się do bardzo dużego obciążenia.
To, co na początku było wyjątkowo trudne, z czasem staje się codziennością. Uczymy się funkcjonować pod presją, podejmować decyzje w stresie, słuchać dramatycznych historii i zachowywać profesjonalizm.
To potrzebna kompetencja.
Problem pojawia się wtedy, kiedy przyzwyczajenie do przeciążenia zaczynamy mylić z odpornością psychiczną.
Można świetnie funkcjonować zawodowo i jednocześnie stopniowo tracić energię poza pracą. Można nadal przyjmować pacjentów, podejmować dobre decyzje i wykonywać swoje obowiązki, a po powrocie do domu nie mieć już siły na rozmowę, bliskość czy zainteresowanie czymkolwiek.
Z zewnątrz wszystko nadal działa.
Przeciążenie nie zawsze wygląda jak kryzys
Czasem zaczyna się niewinnie.
Coraz mniej cierpliwości. Rozdrażnienie. Trudność z odpoczynkiem. Myślenie o pacjentach po pracy. Poczucie, że kolejna osoba czegoś od nas chce. Odkładanie spotkań z przyjaciółmi, bo najbardziej marzymy o tym, żeby nikt już nic do nas nie mówił.
Może pojawić się również coś, co szczególnie trudno zaakceptować osobom pomagającym: mniejsza empatia.
Historia, która kiedyś poruszyłaby nas bardzo mocno, zaczyna irytować. Kolejny problem pacjenta wywołuje zniecierpliwienie. Łapiemy się na myśli: „znowu to samo”.
Pierwszą reakcją bywa poczucie winy.
Tymczasem warto najpierw zadać sobie inne pytanie:
ile mam jeszcze zasobów?
Empatia również potrzebuje regeneracji
Wrażliwość jest jednym z najważniejszych narzędzi w zawodach pomocowych. Jednocześnie ciągły kontakt z emocjami innych ludzi kosztuje.
Nie chodzi o to, żeby przestać przejmować się pacjentami. Nie chodzi również o zbudowanie tak grubego pancerza, żeby nic już do nas nie docierało.
Potrzebujemy raczej umiejętności poruszania się między zaangażowaniem a dystansem.
Być przy drugim człowieku, ale nie zabierać jego historii ze sobą do domu.
Pomagać, ale nie brać odpowiedzialności za wszystko.
Rozumieć cierpienie drugiej osoby, nie tracąc kontaktu z własnymi potrzebami.
To również jest element odporności psychicznej.
Odporność to nie zaciskanie zębów
Osoby pracujące w zawodach pomocowych często mają dużą zdolność mobilizacji. Kiedy sytuacja tego wymaga, potrafią działać mimo zmęczenia, stresu czy własnych problemów.
W krótkim okresie to ogromny zasób.
Jeśli jednak mobilizacja staje się podstawowym sposobem funkcjonowania, organizm w końcu zaczyna wystawiać rachunek.
Dlatego odporność psychiczna nie polega na tym, żeby nauczyć się znosić jeszcze więcej. Obejmuje również umiejętność rozpoznawania własnych granic, korzystania ze wsparcia, regeneracji i świadomego zarządzania energią.
Czasem najbardziej dojrzałą reakcją nie jest:
„Dam radę”.
Jest nią:
„Widzę, że zaczyna mnie to kosztować zbyt dużo”.
Jaką cenę płacisz za swoją pracę?
Nie każdą trudność zawodową można usunąć. Kontakt z cierpieniem pozostanie częścią pracy lekarza, psychoterapeuty czy psychologa. Odpowiedzialność również nie zniknie.
Możemy jednak przyjrzeć się temu, w jaki sposób funkcjonujemy pod wpływem obciążenia.
Co dzieje się ze mną pod presją? Czy w trudnej sytuacji mobilizuję się, czy zaczynam wątpić w swoje kompetencje? Jak reaguję na niepowodzenie? Czy potrafię odpuścić sprawy, na które nie mam wpływu? Czy regeneruję się po pracy, czy moje ciało odpoczywa, podczas gdy głowa nadal jest w gabinecie albo szpitalu?
Odporność psychiczna nie jest cechą, którą po prostu mamy albo której nam brakuje. Możemy ją poznawać, świadomie rozwijać i uczyć się korzystać z własnych zasobów w taki sposób, żeby praca, która ma dla nas znaczenie, nie zaczęła zabierać nam całej reszty życia.
Chcesz przyjrzeć się swojej odporności psychicznej?
Jeśli pracujesz w zawodzie pomocowym i zastanawiasz się, jak długotrwałe obciążenie wpływa na Ciebie, możesz umówić się ze mną na badanie odporności psychicznej MTQPlus wraz z indywidualnym omówieniem wyników. Badanie pomaga zobaczyć, jak funkcjonujesz między innymi w sytuacji presji, wyzwań i zmian oraz które obszary są Twoim zasobem, a którym warto przyjrzeć się bliżej.
Jeśli czujesz, że pojedyncza konsultacja to za mało, zapraszam również na konsultację dotyczącą indywidualnego 12-tygodniowego programu pracy. Program tworzę na miarę konkretnej osoby i jej sytuacji. Możemy pracować między innymi nad odpornością psychiczną, stresem i energią, granicami, osobowością, regulacją emocji oraz odzyskiwaniem równowagi między pracą a życiem poza nią.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej albo umówić konsultację, napisz do mnie: kontakt@strefa-balansu.pl.
