Im wyższe stanowisko, tym częściej słyszymy: „poradzisz sobie”. Czasem nawet nikt nie musi tego mówić. Sami zaczynamy od siebie tego oczekiwać.
Przecież jestem odpowiedzialna. Potrafię podejmować trudne decyzje. Inni na mnie liczą. Mam doświadczenie. Nie mogę rozsypać się z powodu kilku nieprzespanych nocy, trudnego pracownika, konfliktu w zespole czy kolejnego projektu, który trzeba dowieźć na wczoraj.
Można tak funkcjonować naprawdę długo.
Problem zaczyna się wtedy, kiedy odporność psychiczna zostaje pomylona z umiejętnością wytrzymywania wszystkiego.
„Dam radę” może być zasobem. Do czasu
Osoby, które dochodzą do stanowisk managerskich i zarządczych, często mają cechy bardzo pomocne w pracy: odpowiedzialność, samodzielność, wytrwałość, ambicję, gotowość do działania pod presją.
To są ogromne zasoby.
Te same cechy mogą jednak sprawić, że człowiek zbyt późno zauważa własne przeciążenie.
Jeszcze jeden projekt. Jeszcze ten kwartał. Jeszcze tylko skończę restrukturyzację. Jeszcze przeprowadzę zespół przez zmianę. Odpocznę po urlopie. Po świętach. Kiedy sytuacja w firmie się uspokoi.
Tyle że w pracy osoby zarządzającej „spokojniejszy moment” może nie nadejść przez bardzo długi czas.
Odporność psychiczna nie oznacza niewrażliwości
Czasami wyobrażamy sobie odpornego lidera jako człowieka, który zachowuje spokój niezależnie od sytuacji. Kryzys? Działa. Konflikt? Rozwiązuje. Presja? Mobilizuje się. Niepewność? Podejmuje decyzję.
Tymczasem odporność psychiczna nie polega na tym, żeby stres nas nie dotyczył.
Lider może być odporny psychicznie i jednocześnie czuć lęk przed ważną decyzją. Może być zmęczony odpowiedzialnością. Może przeżywać konflikt w zespole, martwić się wynikiem finansowym albo potrzebować czasu, żeby odzyskać równowagę po trudnym tygodniu.
Znacznie ważniejsze jest to, co robi ze swoim napięciem i jak wraca do równowagi.
Czy potrafi zauważyć moment, w którym potrzebuje odpoczynku? Czy umie poprosić o pomoc? Czy deleguje, czy bierze wszystko na siebie? Czy potrafi postawić granicę również własnym wymaganiom wobec siebie?
Ciało często zauważa przeciążenie wcześniej niż my
Przewlekły stres nie zawsze zaczyna się od spektakularnego kryzysu.
Czasem pojawia się znacznie ciszej.
Trudniej zasnąć, chociaż jesteśmy wyczerpani. Budzimy się w środku nocy i zaczynamy układać w głowie listę zadań. Coraz częściej drażnią nas drobiazgi. Po pracy nie mamy już energii na rozmowę z partnerem albo zabawę z dzieckiem. Weekend wystarcza właściwie tylko na to, żeby trochę dojść do siebie przed poniedziałkiem.
Możemy nadal świetnie funkcjonować zawodowo.
Właśnie dlatego przeciążenie osób wysoko funkcjonujących tak łatwo przeoczyć.
Z zewnątrz wszystko działa.
Kiedy praca wchodzi z nami do domu
Granica między pracą a życiem prywatnym rzadko znika jednego dnia.
Najpierw odpowiadamy na jednego maila wieczorem. Potem sprawdzamy telefon podczas kolacji. Zabieramy laptop na weekend „tylko na godzinę”. Podczas rozmowy z bliską osobą część naszej uwagi nadal siedzi na spotkaniu, które odbyło się kilka godzin wcześniej.
Ciało jest w domu, ale głowa wciąż pracuje.
Nie chodzi o stworzenie idealnej równowagi, w której praca nigdy nie przekracza symbolicznej godziny siedemnastej. Na niektórych stanowiskach byłoby to po prostu nierealne.
Chodzi raczej o to, czy potrafimy wracać z pracy również psychicznie.
Granica nie jest oznaką słabości
Jedną z ważniejszych kompetencji osoby zarządzającej jest umiejętność rozpoznawania, na co ma wpływ, co rzeczywiście wymaga jej osobistego zaangażowania, a co może zostać przekazane komuś innemu.
Delegowanie nie jest wyłącznie narzędziem zarządzania zespołem. Może być również sposobem dbania o własne zasoby.
Podobnie jak odpoczynek.
Jeśli każdą wolną godzinę traktujemy jak niewykorzystaną możliwość zrobienia czegoś produktywnego, regeneracja zaczyna przypominać kolejne zadanie do wykonania.
Odporność psychiczna potrzebuje czegoś więcej niż zaciskania zębów.
Potrzebuje także elastyczności, regeneracji, świadomości własnych granic i gotowości do korzystania ze wsparcia.
Pytanie nie brzmi tylko: „ile jeszcze wytrzymam?”
W pracy z osobami odpowiedzialnymi za innych interesuje mnie inne pytanie:
Jak chcę funkcjonować, kiedy presja nie zniknie?
Nie zawsze możemy zmniejszyć liczbę trudnych decyzji, odpowiedzialność czy wymagania związane ze stanowiskiem. Możemy natomiast przyjrzeć się temu, jak reagujemy na presję, gdzie tracimy najwięcej energii, co pomaga nam wracać do równowagi i które z naszych własnych sposobów działania przestały nam służyć.
Czasami największą zmianą nie jest robienie mniej.
Jest nią przestanie życia w przekonaniu, że skoro potrafię dużo unieść, powinnam lub powinienem nieść wszystko.
Chcesz przyjrzeć się swojej odporności psychicznej?
Jeśli zarządzasz ludźmi, prowadzisz firmę lub pracujesz na stanowisku, które wiąże się z dużą odpowiedzialnością, możesz umówić się ze mną na indywidualną konsultację dotyczącą odporności psychicznej, przeciążenia i równowagi między pracą a życiem osobistym.
Punktem wyjścia może być badanie MTQPlus, które pozwala przyjrzeć się Twojej odporności psychicznej w kilku obszarach i lepiej zrozumieć, w jaki sposób reagujesz na presję, wyzwania i zmiany. Wyniki omawiamy podczas indywidualnej konsultacji i przekładamy je na konkretne wnioski dotyczące Twojego sposobu funkcjonowania.
Jeśli potrzebujesz czegoś więcej niż pojedynczej konsultacji, pracuję również w formule indywidualnego, 12-tygodniowego programu szytego na miarę. Łączymy w nim diagnozę odporności psychicznej z pracą nad tymi obszarami, które w Twojej sytuacji mają największe znaczenie — mogą to być między innymi stres i energia, osobowość, granice, delegowanie, regulacja emocji czy odzyskiwanie równowagi między rolą zawodową a życiem poza pracą.
Jeśli chcesz sprawdzić, która forma współpracy będzie dla Ciebie odpowiednia, skontaktuj się ze mną bezpośrednio.
