Chcemy, żeby nasze dzieci były szczęśliwe. To chyba jedno z najbardziej naturalnych pragnień rodzica. Chcemy oszczędzić im rozczarowań, porażek, odrzucenia i stresu. Kiedy widzimy, że nasze dziecko cierpi, uruchamia się w nas potrzeba działania: pomóc, porozmawiać z nauczycielem, rozwiązać problem, znaleźć wyjście.
Odporność psychiczna nie rozwija się jednak wtedy, kiedy nic trudnego nam się nie przydarza. Rozwija się wtedy, kiedy doświadczamy trudności i stopniowo uczymy się sobie z nimi radzić. To stawia rodziców nastolatków przed jednym z trudniejszych zadań: jak być blisko i wspierać, ale nie usuwać dziecku z drogi każdej przeszkody?
Odporne psychicznie dziecko też cierpi
Czasem myślimy o odporności psychicznej jak o pancerzu. Odporna osoba nie przejmuje się krytyką, nie załamuje się porażką, nie stresuje się egzaminem i nie płacze z powodu konfliktu z przyjacielem.
Nie o to chodzi. Odporność psychiczna nie oznacza braku trudnych emocji. Nastolatek może być odporny psychicznie i jednocześnie bać się sprawdzianu. Może przeżywać rozstanie, płakać po kłótni z przyjaciółką albo bardzo źle znieść porażkę.
Ważniejsze jest to, co dzieje się później. Czy potrafi wrócić do równowagi? Czy szuka rozwiązania? Czy umie poprosić o pomoc? Czy jedno niepowodzenie oznacza dla niego: „jestem beznadziejny”, czy raczej: „tym razem mi nie wyszło”?
Odporność nie polega więc na tym, żeby niczego nie przeżywać. Polega między innymi na tym, żeby umieć przejść przez trudne doświadczenie i odzyskać równowagę.
„Mamo, zrób coś”
Wyobraź sobie, że Twoja córka wraca ze szkoły i mówi: „Nienawidzę tej nauczycielki. Dostałam dwóję. Ona się na mnie uwzięła”.
Rodzic może natychmiast wejść w tryb działania: Porozmawiam z nauczycielką. Napiszę do wychowawcy. Przecież uczyłaś się cały wieczór. Może też odpowiedzieć z drugiej strony: Trzeba było się lepiej przygotować.
Jedna reakcja próbuje usunąć problem. Druga zostawia nastolatka z nim samego. Pomiędzy nimi istnieje jednak ogromna przestrzeń, w której właśnie może rozwijać się odporność psychiczna.
Można powiedzieć: „Widzę, że bardzo Cię to zdenerwowało. Chcesz, żebym Cię tylko wysłuchała, czy chcesz, żebyśmy zastanowiły się, co możesz z tym zrobić?”
To jedno z moich ulubionych pytań. Nie odbiera dziecku odpowiedzialności, ale też nie zostawia go samego. Daje mu jednocześnie dwie ważne informacje: jestem obok oraz wierzę, że możesz mieć wpływ na to, co zrobisz dalej.
Nie rozwiązuj od razu. Najpierw posłuchaj
Dorośli bardzo często słuchają po to, żeby znaleźć rozwiązanie. Nastolatek nie zawsze tego potrzebuje. Czasem potrzebuje najpierw powiedzieć: boję się, jest mi wstyd, nie wiem, co mam zrobić, wszyscy są lepsi ode mnie, ona mnie odrzuciła — i usłyszeć od dorosłego nie instrukcję, lecz: „Rozumiem. To naprawdę może być trudne”.
Dopiero później może przyjść czas na pytanie: „Co teraz możesz zrobić?”
Zwróć uwagę na jedno słowo: Ty. Nie: co ja mogę zrobić, żebyś przestał cierpieć? Raczej: co Ty możesz zrobić i jak mogę Ci w tym towarzyszyć?
To ogromna różnica. W pierwszym przypadku rodzic bierze odpowiedzialność za rozwiązanie problemu. W drugim pomaga nastolatkowi odkrywać własne możliwości.
Pozwól czasem ponieść konsekwencje
To prawdopodobnie jedna z trudniejszych części rodzicielstwa. Jeżeli nastolatek zapomni stroju na WF, możemy natychmiast wsiąść do samochodu i zawieźć go do szkoły. Jeśli nie przygotuje prezentacji, możemy siedzieć z nim do pierwszej w nocy. Jeśli pokłóci się z kolegą, możemy podpowiedzieć dokładnie, co ma napisać.
Czasem oczywiście pomoc jest potrzebna. Odporność psychiczna nie polega na pozostawianiu dziecka samemu sobie. Nie chodzi też o sztuczne wystawianie go na trudności, żeby „zahartowało się na życie”.
Zanim jednak pomożesz, warto zadać sobie pytanie: czy moje dziecko naprawdę nie może sobie z tym poradzić, czy mnie trudno patrzeć na jego dyskomfort?
To są dwie zupełnie różne sytuacje.
Niewielkie, możliwe do udźwignięcia konsekwencje są treningiem życia. Nastolatek może dzięki nim odkryć coś niezwykle ważnego: „Popełniłem błąd. Było mi trudno. Poradziłem sobie”.
Tego doświadczenia nie da się zastąpić wykładem o pewności siebie.
Nie chwal tylko za wynik
„Dostałaś piątkę? Brawo!”. „Wygrałeś? Jestem z Ciebie dumna!”. Oczywiście, że możemy cieszyć się z sukcesów naszych dzieci. Warto jednak zauważać również to, co wydarzyło się po drodze.
Możemy powiedzieć: „Widziałam, ile pracy w to włożyłaś”, „Bałeś się, a jednak poszedłeś”, „Nie wyszło Ci za pierwszym razem i spróbowałaś ponownie”, „Podoba mi się, że sam poszedłeś porozmawiać z nauczycielem”.
Wtedy dziecko dostaje bardzo ważną informację: moja wartość nie zależy wyłącznie od rezultatu. Mam wpływ na sposób, w jaki działam. Sukces jest ważny, ale równie ważne stają się wysiłek, wytrwałość, szukanie rozwiązań, gotowość do ponownej próby czy umiejętność poproszenia o pomoc.
Pokaż, że dorosły też czasem sobie nie radzi
Rodzic nie musi być człowiekiem, który zawsze wie, co robić. Możesz powiedzieć: „Dzisiaj miałam trudny dzień”, „Zdenerwowałam się przed ważną rozmową”, „Popełniłam błąd i muszę go naprawić”. Później możesz pokazać dziecku, co z tym robisz.
Dzieci uczą się odporności psychicznej nie tylko z tego, co im mówimy, ale przede wszystkim z tego, jak sami przeżywamy trudności. Jeżeli wymagamy od nastolatka spokoju, a sami każdą porażkę traktujemy jak katastrofę, słowa niewiele pomogą.
Nie chodzi przy tym o obciążanie dziecka problemami dorosłych. Chodzi o pokazanie czegoś bardzo ludzkiego: ja również czasem się boję, złoszczę, martwię, popełniam błędy. Mogę sobie z tym poradzić.
Rodzic nie jest od usuwania wszystkich kamieni z drogi
Myślę o rodzicielstwie trochę jak o nauce chodzenia po górskim szlaku. Kiedy dziecko jest małe, prowadzimy je za rękę. Ostrzegamy przed przepaścią. Czasem bierzemy je na ręce. Z czasem musimy jednak tę rękę coraz częściej puszczać.
Nie dlatego, że przestajemy się troszczyć. Wręcz przeciwnie — chcemy, żeby pewnego dnia potrafiło iść samo.
Możemy być obok. Możemy podać rękę, kiedy naprawdę jej potrzebuje. Możemy pomóc mu zobaczyć drogę. Nie musimy jednak usuwać z niej każdego kamienia.
Pokonując część z nich samodzielnie, młody człowiek zaczyna budować przekonanie: „Nie wszystko w życiu będzie łatwe. Potrafię jednak sobie radzić. Kiedy nie potrafię — mogę poprosić o pomoc”.
Być może właśnie to jest jeden z najważniejszych fundamentów odporności psychicznej.
Chcesz wiedzieć więcej?
Jeśli temat funkcjonowania nastolatków w świecie internetu jest Ci bliski, zapraszam Cię do obejrzenia mojego bezpłatnego webinaru „Siecioholizm. Jak uratować nastolatka od uzależnienia od sieci”. Opowiadam w nim o tym, gdzie przebiega granica między zwykłym korzystaniem z internetu a zachowaniami, które powinny zwrócić uwagę rodzica, oraz co możemy zrobić, zanim problem zacznie narastać.
Chcesz pójść krok dalej?
Jeśli chcesz szerzej przyjrzeć się relacji ze swoim dorastającym dzieckiem, komunikacji, granicom i temu, jak wspierać jego samodzielność, zapraszam Cię do drugiej, pogłębionej części – 2-godzinnego webinaru „Nie” z miłości. Jak budować relację z nastolatkiem. Cena webinaru wynosi 99 zł, a wersji z dodatkowym zeszytem ćwiczeń 129 zł. Sklep jest obecnie w trakcie uruchamiania, dlatego jeśli chcesz kupić webinar już teraz, skontaktuj się ze mną bezpośrednio.
